piątek, 2 sierpnia 2013

Ile mnie tu nie było?


Gdy kończyłam liceum i wyjeżdżałam z tej "dziury zabitej dechami" nigdy bym nie przypuszczała, że tak będę tesknić. Za TYM miastem, za TYMI uliczkami, za TYM co było i nigdy już nie wróci.


A dziś uwielbiam tu wracać. Każde miejsce ma swoją historię, każda ulica wspomnienie i co chwilę spotykam ludzi znajomych-nieznajomych, bo przecież każdego się zna chociażby z "widzenia". Czasem widzę nastolatkę i tylko w rysach, błysku oka poznaję tę małą dziewczynkę z podwórka, "Boże, kiedy to dziecko urosło"-pytam sama siebie.

Dzieci podrosły, znajomi w większości powyjeżdżali, ale każdy tu co jakiś czas wraca, co chwilę więc słychać "sto lat się nie widzieliśmy!".



A ja dziś spaceruję tymi uliczkami, od których kiedyś chciałam uciec, bo przecież "nic się nie dzieje", bo można zrobić "rundę wkoło ratusza i do domu", ani się człowiek nie rozpędzi, a już koniec Trzebiatowa...
Dzisiaj widzę to wszytsko inaczej.

 
Lubię tu wracać i zawsze uśmiecham się sama do siebie gdy w oddali widac juz wieżę kościoła, ten charakterystyczny rys uświadamia mi, że dom już blisko.

Fajny ten Trzebiatów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz